niedziela, 31 sierpnia 2014

"Kłopoty"-część 6

Gdy skończyli jeść,zapłacili i ruszyli w stronę najbliższego lotniska.W kawiarence było wifi więc dzięki telefonowi Nike znaleźli prostą drogę.Mijali najróżniejsze budowle oraz ludzi.Wszędzie rosły też piękne kwiaty oraz drzewa.
Po paru minutach weszli na marmurowy most.Pod nim biegła krystaliczna rzeczka.Evanlyn zamknęła oczy i wciągnęła świeże powietrze w płuca.
-Ah...Jak miło...-powiedziała uśmiechając się.
-No nie?-Kross oparł się o barierkę.-Mógłbym tu przyjechać na wakacje...To znaczy na ich resztę.
-Tak.Ja też.
-Odpoczywać będziecie później-Mack zmierzwił włosy blondynowi.-Teraz musimy iść na lotnisko
-Kross!?-usłyszeli jakiś krzyk.Chłopak otworzył szerzej swoje orzechowe oczy i wytrzeszczył je w miejsce skąd dobiegł wrzask.
-Niemożliwe...-mruknął.Evanlyn zamrugała szybko.Już długo nie widziała go tak poważnego.Również skierowała wzrok w tamto miejsce.
-Kross,braciszku!-podbiegł do nich wysoki szatyn.Miał na sobie czerwono czarną koszulę w kratę.Jego oczy świeciły się figlarsko a uśmiech nie schodził mu z twarzy.Podwinął rękawy pod łokcie i podszedł do całej czwórki.
-Jak to...
-Co jest nie poznajesz mnie?-podszedł do Krossa i zmierzwił mu włosy.-Co ty tu robisz,co?
-Jaa...-chłopak strasznie pobladł.W końcu wziął się w garśc i odchrząknął.-No więc...To jest mój brat.Terence.
Szatyn uśmiechnął się jeszcze szerzej i im pomachał.
-Ty...Masz brata?-Nike podeszła bliżej.
-Nie mówiłeś im o mnie?-uniósł jedną brew.-No wiesz ty co...Poza tym zapomniałeś że tu studiuje?...
-Jaa...Mogłeś studiować w innej części miasta! A teraz spadamy.-mruknął blondyn i ruszył przed siebie.
-Ej no..Nie widzieliśmy się przez tyle czasu to chociaż was odprowadzę naa...-spojrzał wymownie na blondynkę.
-Lotnisko.
-Tak jest! Na lotnisko!
Kross spiorunował go wzrokiem.Czwórka ruszyła przodem zostawiając go w tyle.
-Stary,spokojniee...Co Ci się stało? Miałeś dzisiaj dobry humor,a on nie wydaje się taki zły...-powiedział Mack przelotnie i dogonił resztę.
-Bo nie znasz go tak jak jak-powiedział Kross już sam do siebie.

środa, 2 lipca 2014

"Kłopoty"-część 5

Gdy odeszli już wystarczająco daleko od hotelu zwolnili kroku.Nike była z siebie oraz z Mack'a bardzo dumna po tej akcji.
-Too...Jaki mamy plan-ziewnął Kross.
-Jak na razie musimy iść przed siebie-odpowiedziała Evanlyn-Nie możemy zostać nigdzie dłużej bo te potwory same nas znajdują.Lepiej by było cały czas być w ruchu.
-I co zachodzimy się na śmierć?-uśmiechnął się-Tak w ogóle czego oni ode mnie chcą? Jestem cool i w ogóle no ale żeby potwory!?
Nagle Nike olśniło.Przez to całe zamieszanie nie zdążyła opowiedzieć przyjaciołom o rozmowie z Ohimadeusem.
-Może znajdziemy sobie jakąś kawiarenkę,co?-zagadnęła-Mój żołądek już długo nie widział posiłku.
-Racja dobrze by było w końcu coś zjeść-westchnął Mack.Skierowali się do najbliższej restauracji i zajęli miejsca.Po chwili podeszła do nich kelnerka prosząc o zamówienie.Na początku był problem bo żadne z nich nie potrafiło mówić po włosku a Kross co chwilę wykrzykiwał dziwne słowa takie jak: "merci!","bitte!".Nie był zbyt dobry w językach obcych.Ale pokazali w jej w menu i dziewczyna z zapałem pobiegła z powrotem skąd przybyła.
-Słuchajcie...Jest coś o czym zapomniałam wam powiedzieć.Podczas tej całej walki z Ohimadeusem próbowałam go czymś zająć,żeby znaleźć czas dla Evanlyn-zaczęła.-Dowiedziałam się czegoś interesującego.Podczas rozmowy spytałam się go kto go przysłał.
-Co powiedział?-blondynka zmarszczyła brwi.
-Powiedział że przysłała go Windy.
Nagle atmosfera zgęstniała.Dziewczyna spuściła wzrok i o dziwo Kross nie odezwał się ani jednym słowem,siedział tak i patrzył się to na Mack'a to na Evanlyn.
-Ale co Windy ma wspólnego z tymi...Stworzeniami...Oraz z Krossem?-spytał chłopak.
-Kim jest Windy?-spytała nagle blondynka.
-Dziewczyna,którą spotkaliśmy w domku dziadka.
-Jakiego dziadka?
-Później Ci wytłumaczę-uśmiechnął się Mack.-A na razie musimy dostać się do Grecji.
-Grecji?-w końcu odezwał się Kross.
-Owszem jesteśmy w Rzymie i nic.To znaczy jeśli mogę tak określić ataki potworów co godzinę.
Kelnerka wróciła z tacą,rozłożyła wszystkim talerze z ciastami i odeszła.
-Może jeśli pojedziemy do Grecji dostaniemy jakiś znak?-kontynuował Mack.
-Ta,chyba drogowy-powiedział Kross z pełną buzią ciasta czekoladowego.
-Popieram pomysł Mack'a-mruknęła Nike-Oprócz nieszczęść nic tu nie ma.Musimy jak najszybciej dostać się do Grecji.
-Po pierwsze jak chcesz to zrobić?-spytała Evanlyn.-Po drugie Grecja jest ogromna! Skąd wiesz gdzie jechać?
-Pojedziemy do Aten-powiedziała bez wahania-A co do dojazdu...Moja mama ma swoje znajomości i wiem jak je wykorzystać...
-Whoah...Nasza Nike robi się coraz bardziej tajemnicza...-Mack zmierzył ją wzrokiem potem wyszczerzył zęby w uśmiechu.
*********************************************************************
No więc nie pisałam już od roku także przydałby się jakaś nowa część.Jest teraz o wiele mniej błędów więc liczę że będzie się miło czytało!

czwartek, 4 lipca 2013

"Kłopoty"-część 4

-Nie możemy tu zostać-powiedziała Evanlyn,gdy Mack podszedł do Krossa.
-Masz racje,gdy zobaczą co się tu stało to wątpię by uwierzyli nam że zaatakowała nas jakaś harpia.-mruknęła Nike.Cała czwórka szybko spakowała swoje rzeczy i wyszła z pokoju.Skierowali się do windy i zjechali na dół.Gdy byli już na dole skierowali się do wyjścia.Nagle Mack się zatrzymał i złapał za ramię Nike.
-Ej czy kiedy ty i Ev nas rejestrowałyście ta kobieta użyła komputera?-spytał wskazując na młodą kobietę przy recepcji.Miała ciemno brązowe włosy upięte w kok i miły uśmiech.
-Tak a dlaczego pyt...Komputer...-szepnęła.
-Hej poczekacie na nas na zewnątrz?-krzyknął Mack do Evanlyn i Krossa.Dwójka spojrzała po sobie i wyszła.
-Dobra ja ją zagadam a ty pozmieniaj coś w tym komputerze.-powiedział Mack i ruszył do recepcji.Nike zobaczyła że Mack zaczął się o coś wypytywać kobietę i pokazywać na coś palcem.Gdy skończył recepcjonistka zmarszczyła brwi i poszła z gdzieś Mack'iem.Nike szybko podbiegła do komputera i zaczęła szukać ich rejestracji.Znalazła ją po minucie i szybko usunęła.Nagle zza rogu wyszła kobieta z Mack'iem.Dziewczyna nie wiedząc co zrobić schowała się pod biurko i czekała.Aż w końcu usłyszała rozmowę.
-Ale proszę pani na prawdę tam było!-usłyszała głos Mack'a.
-Ale ja nic tam nie widziałam.-westchnęła.
-No..Mack dalej myśl...-szepnęła do siebie Nike.Nagle zawył alarm przeciwpożarowy.Ostrożnie wychyliła się zza lady i zobaczyła Mack'a przy ścianie.Szybko do niego podbiegła i razem poszli do wyjścia.
-Jak to zrobiłeś?-spytała.
-Guzik.-wyszczerzył się.Nike obróciła się i zobaczyła że na ścianie gdzie przed chwilą stał wisiał czerwony guzik.
-Co tak długo?-spytała Evanlyn podchodząc do nich.
-Później ci powiem a teraz wynośmy się stąd.-powiedziała i wszyscy poszli przed siebie.

poniedziałek, 13 maja 2013

"Kłopoty"-część 3


Po tej walce cała czwórka skierowała się do najbliższego hotelu.
-Mack?-spytała Evanlyn.
-Tak?
-Czy oddasz mi mój łuk?-westchnęła.-Bo już trzeci raz natkneliśmy się na potwora a ja znów byłam bezbronna.
-Oh,no jasne proszę-powiedział i podał jej łuk razem z kołczanem.Gdy wszyscy doszli do hotelu,Evanlyn i Nike poszły do recepcji żeby wynająć pokój.Dostały pokój na samej górze.Gdy wraz z chłopakami tam doszli okazało się że jest to apartament.Ściana z jednej strony była oszklona.W salonie była wielka kanapa i plazmowy telewizor.Po bokach były drewniane drzwi prowadzące do pokoi.Po lewej stronie była mała kuchnia Pierwszy wszedł Kross i się wyszczerzył.
-Łóżko wodne!-krzyknął i rzucił się na nie.Evanlyn weszła do jednego z pokoi i uśmiechnęła się.
-To nasz pokój-krzyknęła do Nike.Dziewczyny wzięły się za rozpakowywanie rzeczy.
-Nie zostaniemy tu długo.-zaczęła Nike.-Ale na trochę możemy.
-Tak,a właśnie chodźmy bo jak wiem jeśli chłopcy sami sobie nie opatrzą ran-uśmiechnęła się i weszła.Nike jeszcze chwilę patrzyła jak przyjaciółka znika za drzwiami.Uśmiechnęła się i położyła na łóżku.
-W końcu...Chwila odpoczynku-mruknęła do siebie.Nie długo trwała ta radość nagle usłyszała krzyk Krossa.Zerwała się z łóżka i wzięła swój sztylet do ręki.Wyskoczyła z pokoju i go uniosła.Ale ku jej zaskoczeniu nic się nie stało.
-Po co krzyczałeś?-zdziwiła się.
-To przeze mnie rozlałam na jego ranę całą wodę utlenioną-zaśmiała się Evanlyn.Kross siedział ze skwaszoną miną. Nike zaśmiała się krótko i podeszła do kuchni i otworzyła lodówke.Nagle usłyszała krzyk Evanlyn.
-Co jest teraz ty się oblałaś wodą utlenioną?-zaśmiała się.Gdy podniosła wzrok ujrzała wielkiego ptako...coś?
Evanlyn strzelała do niego z łuku a Kross walił mieczem.Nagle wzrok Harpii spoczął na Evanlyn.Podleciała do niej i złapała ją w swoje wielki szpony.Evanlyn wrzasnęła kiedy Harpia ją uniosła.Nike szybko uniosła swój sztylet i zaszarżowała.
-Ja się zajmę się Harpią-krzyknęła.-A ty Ev.
Kross skinął głową i pobiegł do Evanlyn.Stwór aż do teraz nie zwracał uwagi na Nike.Uniosła skrzydło i chciała uderzyć Nike,lecz ona była szybsza i zrobiła unik.Harpia skrzeknęła głośno z bólu.Dziewczyna spojrzała w stronę Evanlyn i Krossa.Kross właśnie swoim mieczem ciął szpony Harpi.Nagle zaschło jej w gardle.Oczy stwora zapłonęły.
-Harris!-wrzasnęła.
-No nie kolejny?-powiedział znudzony Kross.Nagle puściła Evanlyn i rzuciła się na Krossa.Chłopak próbował obronić się mieczem ale Harpia odrzuciła go na koniec pokoju jednym ruchem.Zamachnęła się i podrapała mu twarz pazurami.
-No ale złaź ze mnie!-wrzasnął Kross i jednym kopnięciem zwalił z siebie Harpie.
-Jeszcze się zobaczymy!-krzyknęła i wyleciała przez wielką dziurę w szybie.
-Nic ci nie jest?!-podbiegła do niego Nike.Chłopak uśmiechnął się blado i usiadł.
-Nie spoko.
Nagle drzwi pokoju chłopaków otworzyły i wyszedł Mack.Był ubrany w dżinsy i koszulkę z napisem:,,Jestem Królem!".Na ramieniu miał zawieszony ręcznik i wycierał nim sobie mokre włosy.
-Hm-zaczął.-Myślałem że Nike go pobije za parę dni.
Nike spiorunowała go wzrokiem a Kross tylko się zaśmiał.

poniedziałek, 6 maja 2013

Liebster Award


Zostałam nominowana do Liebster Awards. Nominował mnie blog potterowowedlugalyss.blogspot.com/. Dziękuję! :3



Zasady:

,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."


Pytania,które dostałam:

1. Od jak dawna jesteś w świecie blogsfery?
Od pół roku,chyba :3
2. Ulubiona książka?
Seria Zwiadowcy,Percy Jackson oraz Olimpijscy Herosi :P
3. Wolisz czytać książki czy oglądać filmy?
Szczerze to i filmy i książki są dobre,lecz w książce jest dużo więcej opisane ;)
4. Co cię najbardziej denerwuje?
Em..Samoluby? ^.^
5. Kim chcesz zostać w przyszłości?
Chciałabym albo pisać książki albo startować w zawodach w łucznictwie :)
6. Jakie są twoje zainteresowania?
Emm....łucznictwem oraz pisaniem :)
7. Czy możesz opisać siebie w kilku słowach?
Jestem optymistką oraz najczęściej mam dobry humor :3
8. Potrafisz wymienić swoje wady?
Jestem aż za bardzo wrażliwa :c
9. Ulubiony aktor?
Logan Lerman <3
10. Jakich gatunków muzyki słuchasz?
Rock'a,popu, oraz rapu :P
11. Co nakłoniło cię do założenia bloga?
To że uwielbiam pisać oraz moja przyjaciółka :P
Ja nominuję:
zycie-deveshy.blogspot.com/
hisana-oo.blogspot.com/
camp-half-blood-blog.blogspot.com/
story-from-mount-olympus.blogspot.com/
oboz-pol-krwi.blogspot.com/
luna-and-george-love-story.blogspot.com/
 pamietnikcorkipodziemia.blogspot.com/
neew-beginning.blogspot.com/
train-of-destiny.blogspot.com/

Moje pytania:
1.Od jak dawna piszesz blogi?
2.Ulubiona postać z książki?
3.Jakiej muzyki słuchasz?
4.Ulubiony Aktor?
5.Jakie są twoje zalety?
6.Co uwielbiasz robić?
7.Dlaczego założyłeś bloga?
8.Co robisz w wolnym czasie?
9.Masz zwierzaka?
10.Ulubiony film?
11.Ulubiona książka?

środa, 24 kwietnia 2013

"Kłopoty"-część 2


-Harris!Choć ze mną a może nie zabije twoich przyjaciół!-ryknęło to coś.Wyglądał jak wielki jaszczur. Miał zielone łuski i wielkie kły.Był wysoki na trzy metry.Przed nim stał Kross z uniesionym w górę mieczem.
-Kto to jest Harris?-szepnęła Evanlyn.
-To nazwisko Krossa-odpowiedziała również szeptem. Evanlyn poznała Krossa niedawno więc za dobrze się nie znali.
-Więc jak!?-krzyknął.
-Ale czego ty ode mnie chcesz?-zdziwił się Kross.
-Mam cię zabrać do mojej pani!-krzyknął-Żywego!Ale jeśli się będziesz opierał to nic nie obiecuję!
-Czekaj namyśle się-powiedział i oparł się o miecz.Łuski potwora przybrały odcień czerwonego,zaraz po tym jak zmienił kolor natarł na Krossa.On szybko uskoczył przed atakiem i rzucił się do walki.Nagle do biegu zerwał się Mack. Wyciągnął swój miecz i rzucił się na potwora.
-Kim ty jesteś!?-wrzasnęła Evanlyn.
-Nazywam się Ohimadeus!-ryknął i odepchnął atak Mack'a-I zaraz was pozabijam!
Kross zaczął biec w stronę Ohimadadeusa ale on tylko odepchnął go łapą i Kross walnął o drzewo.W tym samym momencie złapał Mack'a i podniósł go na wysokość swoich oczu.
-Czekaj!-wrzasnęła Nike-A może ostatnie życzenie albo jakaś prośba!?
Potwór wlepił w nią wzrok i odrzucił Mack'a. Ten potoczył się po trawie i wylądował obok fontanny.Nike dopiero teraz zauważyła że ludzie wciąż robią to co przed chwilą.Nie zwracali uwagi na potwora ani na to że czterech piętnastolatków z nim walczy.Nagle potwór podszedł do Nike i ją złapał.
-Co ty robisz!?-krzyczała-Opuść mnie!
-Najpierw powiedz o co chodzi z tym życzeniem-powiedział spokojnie i usiadł na trawie.
-Że...co?
-No tak opowiadaj-powiedział cierpliwie.Nike spojrzała na Evanlyn,która biegła w stronę chłopaków.Wzięła głęboki wdech i zaczęła.
-No więc we wszystkich filmach,bajkach jest ostatnie życzenie.Zanim zginą mogą coś poprosić  i to otrzymać jak...Budyń.
-Budyń?
-Tak,kto by nie chciał zjeść budyniu przed śmiercią?-uśmiechnęła się.
-Może-mruknął-A ty chcesz budyń?
-Ja?Nie.
-No to zginiesz pierwsza-odpowiedział i wstał-Tylko Harris ma być żywy.
-Czekaj!Mam!-krzyknęła szybko.
-O,no to co?
-Może...-myślała gorączkowo-Kto cię tu przysłał?
-Panienka Windy!-krzyknął radośnie.Nagle Nike pobladła.Od początku nienawidziła tej dziewczyny a teraz potwór przysłany przez nią ma ją zabić?!
-Ok,więc teraz możesz zginąć-powiedział i wyrzucił Nike do góry.Krzyknęła głośno.Evanlyn właśnie przestała zajmować się Krossem.
-Nike!!-wrzasnęła.Kross otworzył oczy i wlepił wzrok w spadającą dziewczynę.Szybko wstał i wrzasnął do Ohimadeusa:
-TY IDIOTO!!
Zaczął biec ile sił w nogach.Nike dostrzegła że jego niebieskie trampki zaczęły świecić.Nagle zmieniły kolor na złoty.Co było jeszcze dziwniejsze po bokach miał skrzydła.Zobaczyła że jest już coraz bliżej ziemi.A więc to tak umrę-pomyślała.Nagle Kross wzbił się w powietrze.Leciał ku niej,złapał ją na ręce i popędził na dół.Gdy już stała bezpiecznie na ziemi ryknął:
-Mack teraz!!
Kross pobiegł wprost na Ohimadeusa i zaczął krążyć wokół niego.Był bardzo szybki dziewczyny nie mogły go dostrzec widziały tylko jakąś złotą plame.Nagle Mack wstał i ryknął.W jego miecz walnął piorun i pobiegł w stronę potwora.Wbił mu miecz w żebra,Ohimadeus zatoczył się w tył i upadł.Kross ledwo uniknął przed zmiażdżeniem.Stanął obok Mack'a i wyjął swój miecz.Podszedł do niego i wbił mu miecz w serce.
-To jeszcze nie koniec!-wychrypiał Ohimadeus,rozsypał się w złoty pył i zniknął w ziemi.

niedziela, 21 kwietnia 2013

"Kłopoty"-część 1


Nike nadal była w szoku po tym co zobaczyła.No a wy nie zdziwilibyście się,gdyby staruszek zmienił się w mięśniaka?
-Więc-wyrwał ją Kross z zamyślenia-gdzie idziemy?
-Przed siebie mam dość tego labiryntu-odpowiedziała.Nagle na ramionach Mack'a Evanlyn nerwowo się poruszyła.
-O widzę że Evanlyn niedługo się obudzi-powiedział wesoło Kross.Nareszcie Nike ulżało. Przez cały czas gdy Evanlyn spała Nike bała się że jej przyjaciółka się już nie obudzi.
-Nike?-spytał Mack.
-Tak?
-Widzę światło-mówił patrząc przed siebie.Nike spojrzała w miejsce gdzie patrzył i faktycznie było tam światło.
-Więc choćmy tam-powiedziała i się uśmiechnęła.Kross i Mack poszli za nią.Szli w zupełnej ciszy dopóki nie doszli do dziwnego światła.
-Jak myślicie co tam jest?-spytał Mack.
-Módl się aby nie następny labirynt-odpowiedziała i bez wahania weszła w światło. Gdy otworzyła oczy ujrzała park.Słońce świeciło jej w oczy.Wszędzie byli ludzie.Po prawej stronie było pełno koszy piknikowych i dzieci bawiących się latawcem.Dalej po lewej było małe jezioro i i dużo zielonych wierzb.Przy każdej była jedna drewniana ławka.Siedziały tam pary i przytulały się do siebie.Po środku stała marmurowa fontanna zdobiona złotem.Obok kręcili się turyści.
-Gdzie my jesteśmy?-spytał Kross.
-W Rzymie-odpowiedziała Nike.
-Jak ty to...A tak...Atena i w ogóle-mówił Kross.
-Nie.Ten facio ma napisane na koszulce ROMA-odpowiedziała uśmiechnięta.
-Ah...
-Dobra,choćcie gdzieś usiąść-zaproponował Mack. Poszli pod małe drzewko i usiedli w cieniu.Nagle Evanlyn podniosła rękę u dotknęła miejsca gdzie dostała z pałki.Syknęła lekko i otworzyła oczy.
-Gdzie ja...-powiedziała powoli i dopiero zauważyła że leży na kolanach Mack'a.Szybko usiadła i oblała się rumieńcem.
-Czy ktoś mi powie co się stało!?-spytała.
-No więc był Minotaur,potem chatka i jakiś dziadek i jakiś potwór!-krzyknął Kross.Evanlyn spojrzała na niego z dziwną miną.
-Nike?
-Już myślałam że nie spytasz-uśmiechnęła się do przyjaciółki.Nike opowiedziała jej wszystko,lecz ominęła fragment z pocałunkiem Krossa.Nie chciała się tym dzielić.
-I przez cały czas mnie niosłeś?-skierowała pytanie do Mack'a.
-Tak-powiedział z przymkniętymi oczami.
-Trzeba będzie znaleźć jakieś schronienie na noc-powiedziała Nike.
-Choćmy do miasta na pewno będzie tam jakiś hotel-powiedziała Evanlyn.Nike,Mack i Evanlyn poszli przed siebie.
-Kross idziesz?-spytała Nike.
-Ej może by mi ktoś pomógł!?!-wszasnął.
-Wstać nie umie...-zaczęła Nike i nagle pobladła.Kross właśnie walczył z....Czymś.