środa, 2 lipca 2014

"Kłopoty"-część 5

Gdy odeszli już wystarczająco daleko od hotelu zwolnili kroku.Nike była z siebie oraz z Mack'a bardzo dumna po tej akcji.
-Too...Jaki mamy plan-ziewnął Kross.
-Jak na razie musimy iść przed siebie-odpowiedziała Evanlyn-Nie możemy zostać nigdzie dłużej bo te potwory same nas znajdują.Lepiej by było cały czas być w ruchu.
-I co zachodzimy się na śmierć?-uśmiechnął się-Tak w ogóle czego oni ode mnie chcą? Jestem cool i w ogóle no ale żeby potwory!?
Nagle Nike olśniło.Przez to całe zamieszanie nie zdążyła opowiedzieć przyjaciołom o rozmowie z Ohimadeusem.
-Może znajdziemy sobie jakąś kawiarenkę,co?-zagadnęła-Mój żołądek już długo nie widział posiłku.
-Racja dobrze by było w końcu coś zjeść-westchnął Mack.Skierowali się do najbliższej restauracji i zajęli miejsca.Po chwili podeszła do nich kelnerka prosząc o zamówienie.Na początku był problem bo żadne z nich nie potrafiło mówić po włosku a Kross co chwilę wykrzykiwał dziwne słowa takie jak: "merci!","bitte!".Nie był zbyt dobry w językach obcych.Ale pokazali w jej w menu i dziewczyna z zapałem pobiegła z powrotem skąd przybyła.
-Słuchajcie...Jest coś o czym zapomniałam wam powiedzieć.Podczas tej całej walki z Ohimadeusem próbowałam go czymś zająć,żeby znaleźć czas dla Evanlyn-zaczęła.-Dowiedziałam się czegoś interesującego.Podczas rozmowy spytałam się go kto go przysłał.
-Co powiedział?-blondynka zmarszczyła brwi.
-Powiedział że przysłała go Windy.
Nagle atmosfera zgęstniała.Dziewczyna spuściła wzrok i o dziwo Kross nie odezwał się ani jednym słowem,siedział tak i patrzył się to na Mack'a to na Evanlyn.
-Ale co Windy ma wspólnego z tymi...Stworzeniami...Oraz z Krossem?-spytał chłopak.
-Kim jest Windy?-spytała nagle blondynka.
-Dziewczyna,którą spotkaliśmy w domku dziadka.
-Jakiego dziadka?
-Później Ci wytłumaczę-uśmiechnął się Mack.-A na razie musimy dostać się do Grecji.
-Grecji?-w końcu odezwał się Kross.
-Owszem jesteśmy w Rzymie i nic.To znaczy jeśli mogę tak określić ataki potworów co godzinę.
Kelnerka wróciła z tacą,rozłożyła wszystkim talerze z ciastami i odeszła.
-Może jeśli pojedziemy do Grecji dostaniemy jakiś znak?-kontynuował Mack.
-Ta,chyba drogowy-powiedział Kross z pełną buzią ciasta czekoladowego.
-Popieram pomysł Mack'a-mruknęła Nike-Oprócz nieszczęść nic tu nie ma.Musimy jak najszybciej dostać się do Grecji.
-Po pierwsze jak chcesz to zrobić?-spytała Evanlyn.-Po drugie Grecja jest ogromna! Skąd wiesz gdzie jechać?
-Pojedziemy do Aten-powiedziała bez wahania-A co do dojazdu...Moja mama ma swoje znajomości i wiem jak je wykorzystać...
-Whoah...Nasza Nike robi się coraz bardziej tajemnicza...-Mack zmierzył ją wzrokiem potem wyszczerzył zęby w uśmiechu.
*********************************************************************
No więc nie pisałam już od roku także przydałby się jakaś nowa część.Jest teraz o wiele mniej błędów więc liczę że będzie się miło czytało!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz