środa, 24 kwietnia 2013

"Kłopoty"-część 2


-Harris!Choć ze mną a może nie zabije twoich przyjaciół!-ryknęło to coś.Wyglądał jak wielki jaszczur. Miał zielone łuski i wielkie kły.Był wysoki na trzy metry.Przed nim stał Kross z uniesionym w górę mieczem.
-Kto to jest Harris?-szepnęła Evanlyn.
-To nazwisko Krossa-odpowiedziała również szeptem. Evanlyn poznała Krossa niedawno więc za dobrze się nie znali.
-Więc jak!?-krzyknął.
-Ale czego ty ode mnie chcesz?-zdziwił się Kross.
-Mam cię zabrać do mojej pani!-krzyknął-Żywego!Ale jeśli się będziesz opierał to nic nie obiecuję!
-Czekaj namyśle się-powiedział i oparł się o miecz.Łuski potwora przybrały odcień czerwonego,zaraz po tym jak zmienił kolor natarł na Krossa.On szybko uskoczył przed atakiem i rzucił się do walki.Nagle do biegu zerwał się Mack. Wyciągnął swój miecz i rzucił się na potwora.
-Kim ty jesteś!?-wrzasnęła Evanlyn.
-Nazywam się Ohimadeus!-ryknął i odepchnął atak Mack'a-I zaraz was pozabijam!
Kross zaczął biec w stronę Ohimadadeusa ale on tylko odepchnął go łapą i Kross walnął o drzewo.W tym samym momencie złapał Mack'a i podniósł go na wysokość swoich oczu.
-Czekaj!-wrzasnęła Nike-A może ostatnie życzenie albo jakaś prośba!?
Potwór wlepił w nią wzrok i odrzucił Mack'a. Ten potoczył się po trawie i wylądował obok fontanny.Nike dopiero teraz zauważyła że ludzie wciąż robią to co przed chwilą.Nie zwracali uwagi na potwora ani na to że czterech piętnastolatków z nim walczy.Nagle potwór podszedł do Nike i ją złapał.
-Co ty robisz!?-krzyczała-Opuść mnie!
-Najpierw powiedz o co chodzi z tym życzeniem-powiedział spokojnie i usiadł na trawie.
-Że...co?
-No tak opowiadaj-powiedział cierpliwie.Nike spojrzała na Evanlyn,która biegła w stronę chłopaków.Wzięła głęboki wdech i zaczęła.
-No więc we wszystkich filmach,bajkach jest ostatnie życzenie.Zanim zginą mogą coś poprosić  i to otrzymać jak...Budyń.
-Budyń?
-Tak,kto by nie chciał zjeść budyniu przed śmiercią?-uśmiechnęła się.
-Może-mruknął-A ty chcesz budyń?
-Ja?Nie.
-No to zginiesz pierwsza-odpowiedział i wstał-Tylko Harris ma być żywy.
-Czekaj!Mam!-krzyknęła szybko.
-O,no to co?
-Może...-myślała gorączkowo-Kto cię tu przysłał?
-Panienka Windy!-krzyknął radośnie.Nagle Nike pobladła.Od początku nienawidziła tej dziewczyny a teraz potwór przysłany przez nią ma ją zabić?!
-Ok,więc teraz możesz zginąć-powiedział i wyrzucił Nike do góry.Krzyknęła głośno.Evanlyn właśnie przestała zajmować się Krossem.
-Nike!!-wrzasnęła.Kross otworzył oczy i wlepił wzrok w spadającą dziewczynę.Szybko wstał i wrzasnął do Ohimadeusa:
-TY IDIOTO!!
Zaczął biec ile sił w nogach.Nike dostrzegła że jego niebieskie trampki zaczęły świecić.Nagle zmieniły kolor na złoty.Co było jeszcze dziwniejsze po bokach miał skrzydła.Zobaczyła że jest już coraz bliżej ziemi.A więc to tak umrę-pomyślała.Nagle Kross wzbił się w powietrze.Leciał ku niej,złapał ją na ręce i popędził na dół.Gdy już stała bezpiecznie na ziemi ryknął:
-Mack teraz!!
Kross pobiegł wprost na Ohimadeusa i zaczął krążyć wokół niego.Był bardzo szybki dziewczyny nie mogły go dostrzec widziały tylko jakąś złotą plame.Nagle Mack wstał i ryknął.W jego miecz walnął piorun i pobiegł w stronę potwora.Wbił mu miecz w żebra,Ohimadeus zatoczył się w tył i upadł.Kross ledwo uniknął przed zmiażdżeniem.Stanął obok Mack'a i wyjął swój miecz.Podszedł do niego i wbił mu miecz w serce.
-To jeszcze nie koniec!-wychrypiał Ohimadeus,rozsypał się w złoty pył i zniknął w ziemi.

niedziela, 21 kwietnia 2013

"Kłopoty"-część 1


Nike nadal była w szoku po tym co zobaczyła.No a wy nie zdziwilibyście się,gdyby staruszek zmienił się w mięśniaka?
-Więc-wyrwał ją Kross z zamyślenia-gdzie idziemy?
-Przed siebie mam dość tego labiryntu-odpowiedziała.Nagle na ramionach Mack'a Evanlyn nerwowo się poruszyła.
-O widzę że Evanlyn niedługo się obudzi-powiedział wesoło Kross.Nareszcie Nike ulżało. Przez cały czas gdy Evanlyn spała Nike bała się że jej przyjaciółka się już nie obudzi.
-Nike?-spytał Mack.
-Tak?
-Widzę światło-mówił patrząc przed siebie.Nike spojrzała w miejsce gdzie patrzył i faktycznie było tam światło.
-Więc choćmy tam-powiedziała i się uśmiechnęła.Kross i Mack poszli za nią.Szli w zupełnej ciszy dopóki nie doszli do dziwnego światła.
-Jak myślicie co tam jest?-spytał Mack.
-Módl się aby nie następny labirynt-odpowiedziała i bez wahania weszła w światło. Gdy otworzyła oczy ujrzała park.Słońce świeciło jej w oczy.Wszędzie byli ludzie.Po prawej stronie było pełno koszy piknikowych i dzieci bawiących się latawcem.Dalej po lewej było małe jezioro i i dużo zielonych wierzb.Przy każdej była jedna drewniana ławka.Siedziały tam pary i przytulały się do siebie.Po środku stała marmurowa fontanna zdobiona złotem.Obok kręcili się turyści.
-Gdzie my jesteśmy?-spytał Kross.
-W Rzymie-odpowiedziała Nike.
-Jak ty to...A tak...Atena i w ogóle-mówił Kross.
-Nie.Ten facio ma napisane na koszulce ROMA-odpowiedziała uśmiechnięta.
-Ah...
-Dobra,choćcie gdzieś usiąść-zaproponował Mack. Poszli pod małe drzewko i usiedli w cieniu.Nagle Evanlyn podniosła rękę u dotknęła miejsca gdzie dostała z pałki.Syknęła lekko i otworzyła oczy.
-Gdzie ja...-powiedziała powoli i dopiero zauważyła że leży na kolanach Mack'a.Szybko usiadła i oblała się rumieńcem.
-Czy ktoś mi powie co się stało!?-spytała.
-No więc był Minotaur,potem chatka i jakiś dziadek i jakiś potwór!-krzyknął Kross.Evanlyn spojrzała na niego z dziwną miną.
-Nike?
-Już myślałam że nie spytasz-uśmiechnęła się do przyjaciółki.Nike opowiedziała jej wszystko,lecz ominęła fragment z pocałunkiem Krossa.Nie chciała się tym dzielić.
-I przez cały czas mnie niosłeś?-skierowała pytanie do Mack'a.
-Tak-powiedział z przymkniętymi oczami.
-Trzeba będzie znaleźć jakieś schronienie na noc-powiedziała Nike.
-Choćmy do miasta na pewno będzie tam jakiś hotel-powiedziała Evanlyn.Nike,Mack i Evanlyn poszli przed siebie.
-Kross idziesz?-spytała Nike.
-Ej może by mi ktoś pomógł!?!-wszasnął.
-Wstać nie umie...-zaczęła Nike i nagle pobladła.Kross właśnie walczył z....Czymś.

niedziela, 14 kwietnia 2013

"Labirynt"-część 5

Wleciał do drewnianej chatki jak oszalały.Skierował się do pokoju Evanlyn bo wiedział że tam będzie.Był z nią dziadek Windy.
-Dziękuje panu bardzo-powiedziała uśmiechnięta Nike.
-Oh,skarbie nie ma za co-powiedział i podał jej trochę jedzenia.
-Co się dzieje?-spytał wchodząc do pokoju.
-Musimy już iść nie możemy aż tak długo tu zostać-uśmiechnęła się do starszego człowieka.
-A co z Evanlyn?-spytał nie pewnie.
-Powinna się przewietrzyć pan...-spojrzała na dziadka.
-Oighrig-powiedział bezbłędnie.
-Tak pan Oighirig-przeliterowała-To jej zalecił.Mack powiedział że może ją nieść.
-A on gdzie?-spytał.
-Poszedł po szklanke wody...-zacięła się-by nalać lekarstwa Evanlyn.Kross pokiwał z namysłem głową.
-A...Nike słuchaj to nie było tak...-nagle wbiegł Mack.
-Mam!-krzyknął.Podał szklanke panu Oighirig a ten jak poprzednio włożył tam tableke,która od razu zaczęła musować.Oighirig podał szklanke spowrotem Mack'owi i zrobił to samo co rano.
-Dobra mamy wszystko?-spytała Mack'a.
-Tak.
-No to idziemy-powiedziała i poszła przed siebie ze swoim i Evanlyn plecakiem.Nagle dom zaczął się trząść.
-Co jest!?-krzyknął Kross.Staruszek westchnął ciężko i odłożył swoją laskę i odziwo wyprostował się.Podszedł do szafy i wyciągnął złoty miecz o czarnym rękojeściu.Teraz już nie wyglądał na ledwo trzymającego się na nogach staruszka tylko umięśnionego(dziwne)faceta z szarymi włosami.
-Zawsze ja to muszę robić-mruknął pod nosem i wyszedł za chaty.Cała trójka pobiegła za nim na dworzu stał jednooki olbrzym.Mack oparł Evanlyn o ściane i wyjął miecz.Identycznie postąpił Kross.Nagle dziadek skoczył wysoko i wylądował na jego głowie.
-Jak on...-powiedział powoli Kross.
-Co ty myślisz młody?!Że zamieszkanie w labiryncie pełnym potworów jest łatwe?!-krzyknął i  zamachnął się złotą klingą.Olbrzym próbował walnąć go ręką ale tylko walnął się w tył głowy.
-No na co czekacie?!Uciekać!-krzyknął uśmiechnięty.Mack schował miecz i spowrotem wziął na ręce Evanlyn.
-Choćcie!-krzyknęła Nike i pobiegła w prawo.Kross i Mack pobiegli za nią zostawiając za sobą  Pana Oighirig'a walczącego z olbrzymem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak to już koniec kolejnego rozdziału ze Świata Ev.A w następnym rozdziale będe pisała jako Nike!

piątek, 12 kwietnia 2013

"Labirynt"-część 4

Po tym jak już wyszli z areny Krossa cały czas dręczyło jedno pytanie.
-Gdzie my właściwie idziemy?-spytał Nike.
-Mam nadzieje że wyjdziemy niedłgo z tego labiryntu-westchnęła.
-A więc niewiesz gdzie idziemy?-mruknął pod nosem.Nike spiorunowała go wzrokiem.
-Nike wiesz może ile ona będzie jeszcze nie przytomna?-spytał Mack,wskazując na Evanlyn.
-Ciężko powiedzieć ale powinna niedługo się obudzić-odpowiedziała.Przez pół godziny szli w zupełnej ciszy aż dotarli do jakiejś starej chaty.
-Co robi tutaj dom?-zdziwił się Mack.
-Może Hydra robi impreze?-wyszczerzył się Kross.Powoli podeszli do drzwi chaty i cicho zapukali.
-Sądzisz że ktoś tam jest?-spytała Nike.Nagle przed nią w drzwiach stanął męszczyzna.Miał około siedemdzieciąt lat.Był niski i trochę przygarbiony.Włosy miał szare pod kolor równo przystrzyżonej bródki.Podpierał się na starej drewnianej lasce.
-Oh!Witam młodzieży!-krzyknął uradowany.
-Em...Dzień dobry?-odpowiedziała Nike.Starzec szybko zwrócił uwagę na Evanlyn.
-Oh młodzieńcze wejdź pokarze ci gdzie położyć tę niewiaste i ją zbadam!-powiedział.
-Niewiaste?-mruknął Kross.Mack wszedł do środka i poszedł za starcem.
-Myślisz że można mu ufać?-szepnął Kross.
-Może...Ale bądźmy ostrożni-szepnęła Nike i poszła za Mack'iem.Wszyscy doszli do małego pokoju z desek.Mack ostrożnie położył Evanlyn na miękkim łóżku i stanął nad nią jakby nagle miała się obudzić.Starszy człowiek pochylił się nad Evanlyn,odgarnął jej blond włosy i zbadał jej tył głowy.
-Gdy się obudzi będzie cierpieć-powiedział zamyślony-Młodzieńcze idź do kuchni,nalej do szklanki wody i ją tu przynieś-powiedział Krossowi podając mu szklanke.Kross popędził do kuchni.W kuchni nie było nic nadzwyczajnego były tam z trzy blaty,umywalka,lodówka i piekarnik.Kross odkręcił kran i nalał wody do szklanki.Poszedł szybkim krokiem do pokoju skąd przyszedł gdy nagle z nikąd otworzyły się inne drzwi i i wpadł prosto na nie.Woda wylała się na niego a on upadł.Potrząsnął głową i otworzył oczy.Stała nad nim piękna brunetka.Miała jasne niebieskie oczy i czerwone usta.
-Bardzo cię przepraszam!Nie wiedziałam że dziadek ma gości!-przepraszała.
-Spoko nic mi nie jest-odpowiedział wstając-Zaraz wracam!
Kross szybko pobiegł ze szklankął do kuchni,nalał tam wody i wrócił do niej.Razem poszli do pokoju gdzie leżała Evanlyn.
-Mam tę wodę!-powiedział Kross.
-Co ty tam tak długo...-nagle spojrzała na dziewczyne.
-Wiesz jak niosłem wodę to wpadłem na...-spojrzał na dziewczyne.
-Windy-uśmiechnęła się.
-No właśnie i musiałem iść jeszcze raz po wode-powiedział.Nike pokiwała głową nie odwracając wzroku od Windy.
-Podaj mi to chłopcze-powiedział staruszek.Kross podał mu wode a on wrzucił do niej jakąs tabletke,która szybko okryła się bąbelkami.Dopiero teraz zauważył że Mack siedzi obok Evanlyn i patrzy na każdy ruch dziadka Windy.
-Wlej jej to do ust-polecił Mack'owi.Chłopak szybko spojrzał na Nike,która kiwnęła głową.Mack położył głowe Evanlyn na kolanie i wlał wodę do jej ust.Ona to połknęła.
-Co to było?-spytał.
-Aaa...To nic po prostu będzie ją mniej boleć kiedy się obudzi-powiedział i się uśmiechnął.
-A właśnie zapomniałam się spytać jak się nazywacie-Windy skierowałą pytanie głównie do Mack'a i Krossa.
-Ja jestem Kross to jest Mack a to Nike-powiedział uśmiechnięty.
-Oh!Jakie masz piękne imię-krzyknęła Windy i oparła się o jego ramię.Nike zacisnęła pięść na swoim krześle.
-Emm...Dzięki?-powiedział Kross.
-Jutro o świcie wyruszamy dalej-powiedziała stanowczo Nike przyglądając się dziewczynie.
-Spoko-uśmiechnął się do niej.
-Choć pokaże ci coś!-krzyknęła Windy i wsunęła ręke pod jego ramię.Nike mocniej zacisnęła pięść i nie obecnym wzrokiem patrzyła w oczy dziewczyny.
-Em no dobra-powiedział i wyszli.Windy zaprowadziła do na tył domu i pokazała mu ogród.Było tam pełno róż,tulipanów i goździków.
-Hah Nike ma uczulenie na kwiaty-uśmiechnął się Kross.Windy przez chwilę przybrała wściekłął minę lecz później złagdoniała.
-Kross...-powiedziała nieśmiało.
-Hm?
-Słuchaj muszę ci coś powiedzieć-powiedziała.
-Wal śmiało-powiedział rozglądając się.
-No więc...-niedokończyła,rzuciła mu się na szyje i go pocałowała.Kross kątem oka dostrzegł stojącą na progu Nike.Widział jej załzawione oczy i drżący pod brudek.Później zniknęła mu z oczy pewnie pobiegła do Evanlyn.Kross odskoczył od Windy jak opażony.
-Sory...-powiedział i pobiegł za Nike.

czwartek, 11 kwietnia 2013

"Labirynt"-część 3

Właśnie ujrzeli pół byka pół człowieka.Miał na sobie długą białą togę oraz złoty kolczyk w nosie.
-Minotaur?-powtórzył Kross.
-Tak i mam dla was zadanie!-krzyknął.
-Tee...Zaraz,zaraz nie musimy nic dla ciebie robić-powiedział stanoczwo Kross.
-Jesteś pewny?-powiedział Minotaur z tajemniczym uśmieszkiem.Nagle uniósł swoją ludzką dłoń i zerwał(jak się wydawało Krossowi) firanę.Nagle zamarli.Patrzyli prosto na wiszących w łańcuchach,nieprzytomnych Evanlyn i Mack'a.Oczy Krossa zapłonęły nienawiścią.
-Co ty im zrobiłeś!?-ryknął.
-Ja?Nic.Ale ty możesz ich uwolnić-odpowiedział Minotaur.Kross ukradkiem spojrzał na Nike.Patrzała cały czas na ich dwoje przyjaciół.
-Powiec czego chcesz...-powiedział i spuścił głowę.
-Wiesz...Tu jest strasznie nudno.Masz powalczyć dla mojej rozrywki,ah i łap to-powiedział i rzucił mu jego miecz,który przechowywał Mack.
-Dobra.Powiec z kim mam walczyć-spytał.Minotaur rozejrzał się ciekawie po arenie.Wzrok utkwił w Nike.
-Z nią-powiedział i wskazał palcem na dziewczyne.
-Co!?Nigdy!-wrzasnął Kross.Nagle Mack się poruszył.Lekko otworzył oczy.
-C...Co się dzieje?-spytał.Spojrzał na Minotaura.
-A ty co za jeden?-zdziwił się.Stwór uśmiechnął się szyderczo.
-Albo z nią zawalczysz albo on zginie!-krzyknął potwór.
-Ale z kim?-spytał zdezorientowany Mack.Nagle spojżał na stojącego z mieczem Krossa a obok niego Nike.
-Stary...Lepiej o tym nie myśl-powiedział spokojnie.
-Nie mogę z nią walczyć wybierz mi innego przeciwnika!-krzyknął Kross.
-Albo ona albo on,wybieraj-powiedział i rozłożył ręce.Kross nerwowo spojżał na Nike i na Mack'a.Nagle jego wzrok przykuła Nike.Mrugnęła do niego i odeszła pare kroków.
-No dalej tchórzu!-krzyknęła do niego.
-Co?
-No co boisz się mnie!-krzyczała nadal.
-Nike co ty...-i zrozumiał-No jak chcesz,ale nie mów że nie dałem ci wyboru!
-O świetnie!-krzyknął Minotaur i rzucił Nike jej sztylet.
-Kross!-krzyknął Mack.Kross pobiegł w stronę Nike w uniesionym mieczem.Dziewczyna szybko uniosła sztylet i odparła atak.Cios padał za ciosem za każdym razem Nike stawała się wolniejsza.
-Teraz-mruknęła.Kross kiwnął głową i uderzył mieczem w jej ramie.Nike mruknęła coś i padła na ziemie.
-Nike!-ryknął Mack.
-Brawo synu Hermesa!-krzyknął uradowany Minotaur.Synu?-pomyślał Kross.
-A teraz choć i uwolnij swojego przyjaciela.
-Z wielką chęcią,ale najpierw-powiedział i dobył miecza-Teraz!

Kross popędził przed siebie jak błyskawica.
-Co tu się...?-mruknął Minotaur.Nagle Nike wstała ze sztyletem w ręce i rzuciła nim w Stwora.Za nim upadł,Kross stał już nad nim dysząc cicho.
-Ty...oszuałeś mnie...-wychrypiał.
-Może...-powiedział Kross z szyderczym uśmieszkiem.Schylił się i wziął klucz,który Minotaur upuścił przy upadku.Podszedł do Macka i zaczął odkluczać jego ręce i nogi.Nagle stwór sięgnął do pochwy i chwycił miecz.Zamachnął się i rzucił go w stronę Krossa.On akurat się odwrócił.Nagle przed oczami przebiegła mu jakaś brązowa plama.Miecz wbił się z hukiem w tarczę,którą trzymała Nike.
-Nie ruszaj mojego...-zacięła się-kolegi.

Kross nadal stał jak wryty patrząc na ginącego Minotaura.Nike odwróciła się do niego i powiedziała:
-A ty lepiej uważaj.
Kross ujżał w jej oczach determinacje oraz...troskę.
-Em..Taa..Dzięki-powiedział.Nike zaśmiała się,wzięła klucz,podeszła do łańcuchów Evanlyn i zaczęła odkluczać jej łańcuchy.Mack stał i patrzył na całą akcje cały czas trzymając się za głowe.
-Jak oni was tu zaciągneli?-spytał Kross.
-Wzięli mnie od tyłu i dostałem z pałki a Ev chyba podobnie-wytłumaczył.
-A propo Ev,ona chyba dostała mocniej i będzie jeszcze nieprzytomna-powiedziała Nike trzymając przyjaciółkę za ramię.
-Spoko-powiedział Mack i wziął ją na ręce-To gdzie teraz?

środa, 10 kwietnia 2013

"Labirynt"-część 2 + dedyk znów...

To już kolejna dedykacja znów dla mojej przyjaciółki Nike oraz Kiry.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kross szedł z wysoko uniesionym mieczem.
-Myślisz że Mack i Ev mieli tyle szczęścia?-spytał.
-Mam nadzieje ale nie ma co się martwić przecież Ev ma łuk a Mack ma miecz-powiedziała uśmiechnięta.Nagle Kross stanął jak wryty i walnął się dłonią w głowę.
-Hm?
-Wiesz...Zapomnieliśmy wziąć od Mack'a mieczy i ten twój sztylecik-powiedział Kross.Nike spojżała na niego z wielkimi oczami.
-Rany...
-No cóż ten musi mi wystarczyć-powiedział i podrzucił miecz.Nagle jakiś ptaszek zaćwierkał a Kross kurczowo złapał się miecza.Nike zaśmiała się głośno.
-No dobra choć dalej bo nie chcę tu spędzić wieczności-odpowiedział i poszedł dalej.Znów szli w zupełnej ciszy.Kwiatów w żywopłocie było więcej.
-Wiesz chyba idziemy w dobrym kierunku-powiedziała Nike.Kross pokiwał głową.Nagle weszli w mrok.
-Kross??-powiedziała nie pewnie Nike.
-Tu-powiedział i złapał ją za ręke.Przeszli pare kroków i się zatrzymali.Nagle rozbłysło światło.Ujżeli wielkie Koloseum
-Wow...-powiedziała cicho Nike.Stali na piasku a przed nimi wysoko wielki tron w pomieszczeniu,które z przodu mnie miało ściany.
-Witajcie!Jestem Minotaur!-krzyknęła postać wyłaniając się z cienia.

"Labirynt"-część 1

Kross szedł spokojnie rozglądając się na wszystkie strony.Nike co chwilę łapała się za nos i zamykała oczy.
-Śmierdze?-zaśmiał się i powąchał swój rękaw.
-Nie po prostu mam lekkie uczulenie na kwiaty a ich jest tu tak dużo więc się nasila i...-powiedziała i znów złapała się za nos.
-Hm,ciekawe-powiedział i włożył ręce do kieszeni.Znów spojrzał na Nike studjującą mapę.Co chwilę mówiła coś cicho i wskazywała na jakiś punkt na mapie.Labirynt dla Krossa nie był za ciekawy ciąle tylko jakieś kwiatki i w ogóle.Wyjął z kieszeni jakąś sprężynke i zaczął się nią bawić.
-Ale nuda...-powiedział wkońcu.Nike westchnęła ciężko.Nagle coś poruszyło się w żywopłocie przed nimi.
-O chyba zaraz spotkamy się z Mack'iem i Evanlyn-powiedział Kross.Mylił się.Zza krzaków wyskoczył wielki potwór.Miał trzy merty wysokości,łuski z różnymi barwami niebieskiego.Oczy miał czerwone i wielkie,ślina kapała mu z wielkiej paszczy.Nike zdusiła krzyk.
-Ale przystojniaczek-powiedział równie dziwnie Kross.Nagle potwór poruszył się niespokojnie i spostrzegł Nike i Krossa.Nike nadal patrzyła na niego z dziwnym spokojem.Potwór ruszył na nich.
-Dobra dość gapienia!-krzyknął Kross.Złapał Nike za ręke i pociągnął do zakrętu w żywopłocie.Kross szukał w labiryncie czegoś ostrego czym mógłby powstrzymać potwora...I oto jest!Niedaleko niego leżał stary miecz.Nagle za nimi pojawił się potwór.Kross szybko pobiegł w stronę miecza.Podniósł go stanął przed potworem i wycelował w niego miecz.
-Dobra teraz przyda mi się twój mózg!-krzyknął nie spuszczając oczu z potwora.
-Dobra daj mi chwilę!-krzyknęła.
-Nie mam chwili!
-Okej!Mam pomysł odetnij mu ogon!
-Słucham!?-krzyknął.
-No dalej!!
Kross pobiegł w stronę potwora robiąc zręczne uniki przed jego atakami.Gdy potwór zamachnął się ogonem Kross na niego wskoczył i go odetnął.Potwór ryknął żałośnie i upadł po paru sekunach już go nie było.Kross podszedł do bliżej do Nike.
-Co to było?-spytał.
-Nie wiem.
-To dlaczego kazałaś mi odciąć mu ogon?-spytał z dziwną miną.
-A nie wiem tak jakoś-powiedział i poszła przed siebie.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

"Burza"-część 9

Wszyscy patrzyli przed siebie na ogromny labirynt.
-Jesteśmy...Chyba w Rzymie-powiedziała zamyślona Nike.
-A skąd ten wniosek?-spytał Kross.
-Stąd że w Rzymie często stawiali kolumny a teraz spójż za siebie i powiec co widzisz-powiedziała spokojnie Nike.
-Dziura
-Wyżej-mówiła nadal spokojnie.
-Białe drewno.
-Bardziej w prawo-mówiła badając swoją mape.
-Kolumna.
-Brawo a teraz choćmy.
-Gdzie ty chcesz iść!?-zdziwiła się Evanlyn.
-Spokojnie Ev-powiedziała-Przejdziemy przez ten labirynt.
-A jeśli się zgubimy?
-Podzielimy się na grupy.Ja pójde z Krossem a ty z Mack'iem-powiedziała.Dopiero teraz Mack i Evanlyn spostrzegli że nadal trzymają się za ręce.Evanlyn szybko wzięła ją za siebie i oblała się rumieńcem.Mack odchrząknął nerwowo i zmienił temat.
-No dobra jak już ktoś znajdzie wyjście to jak zawoła drugą grupę?
-Możesz albo wszasnąć albo zadzwonić-powiedziała Nike i się uśmiechnęła.
-No dobra to idziemy!-krzyknął Kross,złapał Nike za ręke i pociągnął do labiryntu.Po chwili znikneli w ciemnościach.Evanlyn wyjęła z plecaka latarke i poszła na przód.Za nią ruszył Mack.Szli w zupełnej ciszy tylko niekiedy słyszeli głosy Nike i Krossa, lub Nike walącej Krossa w głowe.Ona uwielbiała to robić.Cały labirynt był z przeróżnych roślin.Gdy szli przez różne zakręty za każdym razem na trzymetrowym żywopłocie były innego koloru kwiaty.Evanlyn kusiło by jednego zerwać,lecz gdy próbowała kwiat zapłonął ogniem,więc już  go nie chciała.
-Mack jak myślisz ile ten labirynt ma metrów?-spytała.Mack jej nie odpowiedział.
-Halo..Mack?...Mac...-urwała.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To już koniec tego rozdziału w następnym będe pisała jako Kross.Do zobaczenia!