Po tym jak już wyszli z areny Krossa cały czas dręczyło jedno pytanie.
-Gdzie my właściwie idziemy?-spytał Nike.
-Mam nadzieje że wyjdziemy niedłgo z tego labiryntu-westchnęła.
-A więc niewiesz gdzie idziemy?-mruknął pod nosem.Nike spiorunowała go wzrokiem.
-Nike wiesz może ile ona będzie jeszcze nie przytomna?-spytał Mack,wskazując na Evanlyn.
-Ciężko powiedzieć ale powinna niedługo się obudzić-odpowiedziała.Przez pół godziny szli w zupełnej ciszy aż dotarli do jakiejś starej chaty.
-Co robi tutaj dom?-zdziwił się Mack.
-Może Hydra robi impreze?-wyszczerzył się Kross.Powoli podeszli do drzwi chaty i cicho zapukali.
-Sądzisz że ktoś tam jest?-spytała Nike.Nagle przed nią w drzwiach stanął męszczyzna.Miał około siedemdzieciąt lat.Był niski i trochę przygarbiony.Włosy miał szare pod kolor równo przystrzyżonej bródki.Podpierał się na starej drewnianej lasce.
-Oh!Witam młodzieży!-krzyknął uradowany.
-Em...Dzień dobry?-odpowiedziała Nike.Starzec szybko zwrócił uwagę na Evanlyn.
-Oh młodzieńcze wejdź pokarze ci gdzie położyć tę niewiaste i ją zbadam!-powiedział.
-Niewiaste?-mruknął Kross.Mack wszedł do środka i poszedł za starcem.
-Myślisz że można mu ufać?-szepnął Kross.
-Może...Ale bądźmy ostrożni-szepnęła Nike i poszła za Mack'iem.Wszyscy doszli do małego pokoju z desek.Mack ostrożnie położył Evanlyn na miękkim łóżku i stanął nad nią jakby nagle miała się obudzić.Starszy człowiek pochylił się nad Evanlyn,odgarnął jej blond włosy i zbadał jej tył głowy.
-Gdy się obudzi będzie cierpieć-powiedział zamyślony-Młodzieńcze idź do kuchni,nalej do szklanki wody i ją tu przynieś-powiedział Krossowi podając mu szklanke.Kross popędził do kuchni.W kuchni nie było nic nadzwyczajnego były tam z trzy blaty,umywalka,lodówka i piekarnik.Kross odkręcił kran i nalał wody do szklanki.Poszedł szybkim krokiem do pokoju skąd przyszedł gdy nagle z nikąd otworzyły się inne drzwi i i wpadł prosto na nie.Woda wylała się na niego a on upadł.Potrząsnął głową i otworzył oczy.Stała nad nim piękna brunetka.Miała jasne niebieskie oczy i czerwone usta.
-Bardzo cię przepraszam!Nie wiedziałam że dziadek ma gości!-przepraszała.
-Spoko nic mi nie jest-odpowiedział wstając-Zaraz wracam!
Kross szybko pobiegł ze szklankął do kuchni,nalał tam wody i wrócił do niej.Razem poszli do pokoju gdzie leżała Evanlyn.
-Mam tę wodę!-powiedział Kross.
-Co ty tam tak długo...-nagle spojrzała na dziewczyne.
-Wiesz jak niosłem wodę to wpadłem na...-spojrzał na dziewczyne.
-Windy-uśmiechnęła się.
-No właśnie i musiałem iść jeszcze raz po wode-powiedział.Nike pokiwała głową nie odwracając wzroku od Windy.
-Podaj mi to chłopcze-powiedział staruszek.Kross podał mu wode a on wrzucił do niej jakąs tabletke,która szybko okryła się bąbelkami.Dopiero teraz zauważył że Mack siedzi obok Evanlyn i patrzy na każdy ruch dziadka Windy.
-Wlej jej to do ust-polecił Mack'owi.Chłopak szybko spojrzał na Nike,która kiwnęła głową.Mack położył głowe Evanlyn na kolanie i wlał wodę do jej ust.Ona to połknęła.
-Co to było?-spytał.
-Aaa...To nic po prostu będzie ją mniej boleć kiedy się obudzi-powiedział i się uśmiechnął.
-A właśnie zapomniałam się spytać jak się nazywacie-Windy skierowałą pytanie głównie do Mack'a i Krossa.
-Ja jestem Kross to jest Mack a to Nike-powiedział uśmiechnięty.
-Oh!Jakie masz piękne imię-krzyknęła Windy i oparła się o jego ramię.Nike zacisnęła pięść na swoim krześle.
-Emm...Dzięki?-powiedział Kross.
-Jutro o świcie wyruszamy dalej-powiedziała stanowczo Nike przyglądając się dziewczynie.
-Spoko-uśmiechnął się do niej.
-Choć pokaże ci coś!-krzyknęła Windy i wsunęła ręke pod jego ramię.Nike mocniej zacisnęła pięść i nie obecnym wzrokiem patrzyła w oczy dziewczyny.
-Em no dobra-powiedział i wyszli.Windy zaprowadziła do na tył domu i pokazała mu ogród.Było tam pełno róż,tulipanów i goździków.
-Hah Nike ma uczulenie na kwiaty-uśmiechnął się Kross.Windy przez chwilę przybrała wściekłął minę lecz później złagdoniała.
-Kross...-powiedziała nieśmiało.
-Hm?
-Słuchaj muszę ci coś powiedzieć-powiedziała.
-Wal śmiało-powiedział rozglądając się.
-No więc...-niedokończyła,rzuciła mu się na szyje i go pocałowała.Kross kątem oka dostrzegł stojącą na progu Nike.Widział jej załzawione oczy i drżący pod brudek.Później zniknęła mu z oczy pewnie pobiegła do Evanlyn.Kross odskoczył od Windy jak opażony.
-Sory...-powiedział i pobiegł za Nike.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz