Wszyscy patrzyli przed siebie na ogromny labirynt.
-Jesteśmy...Chyba w Rzymie-powiedziała zamyślona Nike.
-A skąd ten wniosek?-spytał Kross.
-Stąd że w Rzymie często stawiali kolumny a teraz spójż za siebie i powiec co widzisz-powiedziała spokojnie Nike.
-Dziura
-Wyżej-mówiła nadal spokojnie.
-Białe drewno.
-Bardziej w prawo-mówiła badając swoją mape.
-Kolumna.
-Brawo a teraz choćmy.
-Gdzie ty chcesz iść!?-zdziwiła się Evanlyn.
-Spokojnie Ev-powiedziała-Przejdziemy przez ten labirynt.
-A jeśli się zgubimy?
-Podzielimy się na grupy.Ja pójde z Krossem a ty z Mack'iem-powiedziała.Dopiero teraz Mack i Evanlyn spostrzegli że nadal trzymają się za ręce.Evanlyn szybko wzięła ją za siebie i oblała się rumieńcem.Mack odchrząknął nerwowo i zmienił temat.
-No dobra jak już ktoś znajdzie wyjście to jak zawoła drugą grupę?
-Możesz albo wszasnąć albo zadzwonić-powiedziała Nike i się uśmiechnęła.
-No dobra to idziemy!-krzyknął Kross,złapał Nike za ręke i pociągnął do labiryntu.Po chwili znikneli w ciemnościach.Evanlyn wyjęła z plecaka latarke i poszła na przód.Za nią ruszył Mack.Szli w zupełnej ciszy tylko niekiedy słyszeli głosy Nike i Krossa, lub Nike walącej Krossa w głowe.Ona uwielbiała to robić.Cały labirynt był z przeróżnych roślin.Gdy szli przez różne zakręty za każdym razem na trzymetrowym żywopłocie były innego koloru kwiaty.Evanlyn kusiło by jednego zerwać,lecz gdy próbowała kwiat zapłonął ogniem,więc już go nie chciała.
-Mack jak myślisz ile ten labirynt ma metrów?-spytała.Mack jej nie odpowiedział.
-Halo..Mack?...Mac...-urwała.~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To już koniec tego rozdziału w następnym będe pisała jako Kross.Do zobaczenia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz