sobota, 30 marca 2013

"Burza"-część 8

-Eh więc znów mam was przeprowadzać tak?-westchnął Mack.
-Tak-odpowiedzieli chórem.
-Chyba będe brał opłaty...-powiedział i się roześmiał Mack.Gdy Mack już przeprowadził wszystkich do domu Nike,wszyscy szybko wbiegli żeby schronić się przed deszczem.Wszyscy ujżeli wielki dom,ustrojony różnymi pamiątkami z podróży.Przez to że matka Nike była modelką zawsze gdzieś wyjeżdżała,ale oczywiście wracała.Ostatnio była w Indiach i kupiła pełno map różnych krajów.
-Mamo!Jestem!-krzyknęła Nike.Zza rogu drzwi wyłoniła się piękna kobieta.Miała pasemkowate,brązowe włosy upięte w kicek,zielone kocie oczy i lekko opalonął cere.Mack i Kross gapili się w nią z otwartymi buziami.Gdy Evanlyn to zobaczyła szturchnęła ich mocno w żebra.Obaj jękneli z bólu.
-Oh,dobrze tak myślałam że będziesz u swoich przyjaciół,mam nadzieje że niechodziłaś tak ubrana w burzę?Mogłabyś się pochorować-spytała troskliwie.
-Nie nie chodziłam.Mamo gdzie są te mapy z Indii?-spytała Nike.
-A po co ci one?-spytała i zdjęła z stojącego niedaleko drzwi kredensu papiery i podała je córce.
-Aa..tak chcę pokazać je kolegom-odpowiedziała.W tym momencie Evanlyn szturchnęła ją w bok.
-I Evanlyn!-dodała szybko.
-Ah,dobrze idźcie na góre bo zaraz przyjedzie Ras-odpowiedziała.
-Ras?-szepnęła do niej Evanlyn.
-Agent mamy-odpowiedziała i ruszyła w stronę schodów.Gdy byli już u góry skierowali się do pokoju Nike.Dziewczyna otworzyła drzwi i szybko weszła do pokoju.Położyła mapy na małym stole i rozłożyła je.
-A tak właściwie to gdzie mi idziemy?-spytał Kross oglądając pokój.
-Stawiam na Grecję lub Rzym-odpowiedziała Nike.
-Czemu akurat tam?-spytała zaciekawiona Evanlyn.
-Bo stamtąd są bogowie-odpowiedziała-No na przykład:Zeus jest w Grecji a Jupiter w Rzymie,rozumiesz?
-Więc każdy grecki bóg ma swojego rzymskiego odpowiednika,tak?-potwierdziła Evanlyn.
-Dokładnie.
-Ale nie wiemy dokąd zaprowadzi nas ten tunel-ciągnął Mack.
-Eh...A więc jednak będziemy musieli przez niego iść?-spytała Evanlyn.Nike zignorowała jej pytanie.
-Dlatego biorę wszystkie mapy-odpowiedziała Mack'owi.
-Skąd będziesz wiedziała gdzie jesteś?-spytał Kross,nadal zwiedzając pokój Nike.
-Stąd że znam trochę języki obce-odpowiedziała z satysfakcją.
-Eh a więc teraz z powrotem do Krossa!?-spytał Mack.Było widać że nie spodobał mu się ten pomysł.
-Przykro mi,ale tak-odpowiedziała uśmiechnięta Nike.Mack coś zamruczał po cichu.Gdy Mack już ich przeniósł znów zeszli do piwnicy.Nagle Evanlyn się zatrzymała.
-Co jest?-spytała Nike.
-Jaa...ja..Ja się boję pająków-wyjąkała.Wszyscy spojrzeli po sobie.
-Spoko będę szedł koło ciebie,żaden pająk cię nie skrzywdzi-powiedział Mack i się uśmiechnął.Gdy doszli do kolumny do tunelu pierwsz weszła Nike.Zaraz po niej Kross a potem Mack.Czas przyszedł na Evanlyn.Cała się trzęsła.
-Spokojnie,choć-powiedział Mack i podał jej ręke.Evanlyn ją złapała i powoli weszła.Wszyscy wyjęli latarki i poszli przed siebie.Szli tak przez dwie godziny a Evanlyn nadal nie puszczała ręki Mack'a.Szli w zupełnej ciszy aż przerwała ją Nike.
-Widzę światło!-krzyknęła i pobiegła w tamtą stronę.Wszyscy pobiegli za nią.Gdy dobiegli byli oszołomnieni,przed nimi stał wielki labirynt.
-Gdzie my...jesteśmy?-spytała Evanlyn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz