piątek, 22 marca 2013

"Burza"-część 1

Zaczął się nowy dzień.Promienie słońca rozświetliły pokój Evanlyn.Nagle zadzwonił budzik.Evanlyn półprzytomna zwaliła budzik z szafki nocnej.I znów się położyła.Powoli zaczęła zamykać powieki.Nagle otworzyła je.
-Dziewiąta!?-krzyknęła na cały dom.Szybko wstała z łóżka i wyjęła z szafy swoje ulubione szare dżinsy,niebieską koszulkę z krótkim rękawem oraz białą bluzę.Szybko pobiegła do swoje łazienki i zaczęła rozczesywać swoje długie,blond włosy.Później szybko zleciała na dół i skierowała się do kuchni.
-Cześć mamo!-krzyknęła.
-O widzę że już...
-Pa mamo!-krzyknęła wzięła rogala i pobiegła dalej.
-...wstałaś-dokończyła.Zza rogu wyłonił się jej ojciec wycierając szmatką ręce.
-Cześć córciu dokąd tak ci szybko?-spytał z troską w głosie.
-Biegnę do Nike,Krossa i Macka-odpowiedziała i pobiegła do wyjścia.Gdy była już przy drzwiach wpadła na swojego młodszego brata.
-Uważaj jak biegasz!-krzyknął uśmiechając się.
-Sory śpieszę się!-krzyknęła i zerwała się na równe nogi.Evanlyn i jej brat Will odróżniali się od innych rodzeństw mieście.Bardzo się lubili,a nie kłócili jak większość.Podała bratu rękę a on wstał.
-To lepiej idź bo się spóźnisz-powiedział.Ona tylko posłała mu ciepły uśmiech.Otworzyła drzwi i wyszła.Jej dom leżał w dużej odległości od miasta.Miasto było małe,spokojne i jeździło się tam przeważnie na koniach.Ona konia nie miała choć bardzo chciała.Biegła przez pagórkowatą polankę aż w oddali zobaczyła swoich przyjaciół.Pomachała do nich żeby ją zauważyli.Nike odmachała jej bo Mack oraz Kross byli zajęci graniem w piłkę nożną.Co nie wyglądało zbyt ciekawie,ponieważ tylko ją do siebie odbijali.Gdy Evanlyn dobiegła do niech przywitała się:
-Cześć
-Co tak długo?Myśleliśmy że nie przyjdziesz-spytała Nike.
-Przepraszam budzik nie zadzwonił-odpowiedziała.Nike spojrzała na przyjaciółke podejrzliwie.
-No co?-dopytatywała się Evanlyn.
-Oj dobra,dobra zapomniałam go nastawić,ale to tylko półgodziny-odpowiedziała dziewczyna.Nike posłała jej uśmiech.
-Tylko półgodziny he?Aż pół godziny musiałam patrzeć na interesujące zajęcie tych dwoje-wskazała ruchem ręki Mack'a i Krossa.Evanlyn zachichotała cicho.
-Masz jakiś problem?-spytał Kross uśmiechając się.Ale w tym momencie Mack kopnął piłkę mocniej i chłopak dostał w głowę.Krzyknął cicho,a dziewczyny wybuchły śmiechem.Najpierw Kross zrobił skruszoną minę,ale potem dołączyć do dziewczyn.W końcu podszedł do nich Mack.
-Znów nie ustawiłaś budzika?-spytał żartobliwie.Ona tylko przewróciła oczami,ponieważ często się jej to zdarzało.
-Oj tam przesadzasz-powiedziała Evanlyn.
-Tak?To dlaczego się spóźniłaś?-spytał uśmiechając się.Nagle Evanlyn się zarumieniła. Mack uśmiechnął się do siebie.Położył rękę na jej ramieniu i powiedział:
-Widzisz znam cię. Evanlyn zaczerwieniła się jeszcze bardziej,ponieważ Mack podobał jej się od dawna.Miał szatynowe włosy,jasne niebieskie oczy i piękny uśmiech.Najczęściej ubrany był w czerwoną bluzkę z krótkim rękawkiem,czarne dżinsy i takiego samego koloru trampki.Nagle podszedł do nich Kross i otrzepał się z ziemi,na którą upadł..Kross miał blond włosy zawsze w nieładzie oraz orzechowe oczy.Nike miała czarne włosy zawsze spięte w kicek,ponieważ gdy miała rozpuszczone zawsze wiatr zgarniał je jej na twarz.Oczy miała kocio zielone.Kross i Nike ubierali się podobnie również w dżinsy oraz duże bluzy,oczywiście Nike czasami inaczej,lecz wszystkie ubrania Krossa były prawie nie do odróżnienia.

Sorki że tak mało ale dopiero zaczynam ^^ Następna część jutro:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz