sobota, 23 marca 2013
"Burza"-część 3
Wszyscy spojrzeli na siebie.
-Ciekawe kim są ci bohaterowie-palnął Kross.
-To chyba my-powiedziała Nike to co wszyscy myśleli.
-No ale o co chodzi z tym "Pokona zło.Zwycięży bitwę"-spytała Evnlyn.
-I niby czemu mamy pokonywać Kronosa?-dodał Mack.
-Może coś knuje?-spytał Kross.
-Może...Ale w jaki sposób mamy to zrobić?-dodał Mack. Nike spojrzała na nich,westchnęła głośno i przewróciła kartkę na drugą stronę.Wszyscy się do niej wyszczerzyli.
-Dobra...Co tu mamy...-zaczęła Nike-Gdy ziemia się otworzy,zło wyjdzie na świat.Lecz zanim stawicie im czoło przygotować się musicie...-w tym momencie Nike spojrzała badawczo na wszystkich.
-No co się patrzycie?To koniec-powiedziała i pomachała ręką przed oczami przyjaciół. Evanlyn gwałtownie zamrugała.
-No więc ma ktoś jakiś pomysł jak mamy się przygotować?-spytała.
-Wy w to wierzycie!?-krzyknął Kross-To jakieś zwykłe bajeczki-powiedział i wyszedł.Po paru sekundach usłyszeli potężny grzmot.Nagle wrócił Kross z przypalonym butem.
-Wieże w to-powiedział krótko i usiadł na łóżku Mack'a.
-Dobraa...To może powinniśmy skołować broń?-spytał Kross leżąc na łóżku.
-Wow pierwszy raz powiedziałeś coś mądrego-powiedziała sarkastycznie Nike.
-Wiesz co Nike? Masz imię po bogini zwycięst,a twoją patronką jest ktoś inny...-pomyślała Evanlyn.
-Mam szczerą nadzieje że Atena-powiedziała Nike.
-Czemu?
-No nie wiem...Tak po prostu lubię ją-powiedziała i się uśmiechnęła. Mack pochylił się i przewrócił kartkę z powrotem.
-Może gdzieś tu jest napisane kto jest kogo patronem?-powiedział z namysłem Mack. Zaczął bardzo dokładnie oglądać kartki.W końcu zamknął książkę i powiedział:
-Nic nie ma.
-Może ujwani się to w walce albo coś?-zaproponowała Evanlyn.
-W jakiej walce?-spytał Kross i gwałtownie podniósł się z łóżka.
-No nie wiem,tak jakoś przyszło mi do głowy-odpowiedziała.
-A w ogóle to jeszcze pisze w tej książce że jakąś bitwę wygramy-wtrąciła Nike.
-W takiej pogodzie na pewno nie-powiedział Mack i wyjrzał przez okno. Nagle Evanlyn olśniło.
-Hej!Przecież w tej przepowiedni czy co to tam jest pisze że kogoś patronem jest Zeus nie?-spytała Evanlyn. Wszyscy pokiwali głowami.
-A przecież Zeus był bogiem piorunów czy tam błyskawic tak?-upewniła się Evanlyn. W oczach Nike ujrzała błysk zrozumienia.
-Więc ktoś z nas mógłby uspokoić tę burzę!Genialne!-dokończyła Nike.
-Tylko kogo z nas jest patronem-spytał Mack.
-Mam pomysł!-krzyknął Kross.Nagle zerwał się z łóżka i stanął w pozycji jakby z czegoś chciał wystrzelić do góry.
-Nie to nie ja-powiedział i znów opadł na łóżko.
-Dobrze kto następny?-spytał Mack.
-Eh chyba ja...-powiedziała z ociąganiem Nike.Ustawiła się w tej samej pozycji jakiej przed chwilą Kross.Nic.
-Ta to też nie ja-powiedziała po chwili Nike.Zaraz po niej zrobiła identycznie to samo Evanlyn i tak samo nic się nie stało.Teraz z podłogi wstał Mack. Przybrał tę samą pozycje i BAM!Strzelił w niego piorun.Dziewczyny krzyknęły cicho,a Kross przyglądał się tylko temu.
-Nic ci nie jest!-krzyknęła zatroskana Evanlyn.
-Nie chyba nic-powiedział Mack-A to może dlatego jak biegłem do domu i dwa razy strzelił we mnie piorun nic mi się nie stało-powiedział z namysłem.
-A więc już wiemy że patronem Mack'a jest Zeus.Teraz tylko pozostała trójka-powiedziała Evanlyn.
-Wiesz Hermes był boskim posłańcem był zręczny,szybki,sprytni w ogóle-powiedziała Nike.
-A więc to kandydatury zostajesz tylko ty i Kross-odpowiedziała jej Evanlyn. Co prawda dziewczyna,również była szybka i zręczna ale nie mogła się równać z tym dwojga.
-A więc co zamierzasz jakiś konkursik zrobić-spytał żartobliwym tonem Kross.
-Niee... To musi być coś takiego,jak piorun walący w Mack'a-w tym momencie chłopak się do nich wyszczerzył.
-Hmm...Przecież Hermes potrafił latać dzięki tym swoim butom,prawda?Bo miały skrzydła jak dobrze pamiętam-powiedziała Nike.
-Ja tam nie wiem-powiedział Kross i zamknął oczy.Nagle zaczął się unosić.Wszyscy patrzeli jak sobie szybuje po pokoju Mack'a.
-Kross?-spytał niepewnie Mack.
-Czego widzisz że próbuje się zdrzemnąć?-spytał.
-Dobra,dobra ale tak na chwilkę spójrz w dół-poprosił Mack.Kross ociągliwie otworzył oczy i spojrzał w dół.
-Wow!Jestem supermen'em!-krzyknął i przybrał pozę jakby chciał odlecieć,lecz dalej powoli dryfował w powietrzu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz