czwartek, 28 marca 2013

"Burza"-część 7


-Tak najlepiej! Od razu zniszczcie mi cały dom!-krzyknął Kross.
-Nie martw się odbudujesz to sobie-powiedziała Nike i się do niego uśmiechnęła.On tylko westchnął głośno. Evanlyn wychyliła się do dziury.Było tam pełno pajęczyn,pająków,robali i szczurów. Evanlyn przeszedł dreszcz.
-Jak tam nie wejdę-powiedziała stanowczo.
-Na razie oczywiście że nie,musimy się przygotwać-odpowiedziała Nike.Ulżyło jej,nie miała zamiaru zwiedzać tunelu wraz z pajączkami.
-Najpierw musimy...-zaczęła Nike.
-Skołować żarcie!-krzyknął Kross.
-Tak właściwie...-znów spróbowała.
-Musimy mieć śpiwory!-krzyknął Mack.
-To też ale...
-No i latarki!-krzyknęła Evanlyn.I cała trójka pobiegła do góry.
-Chodziło mi o mapę...-dokończyła Nike i pobiegła za przyjaciółmi.Gdy już dobiegli do góry na holu nadal stał Sebastian i odkurzał różne szafki i komody.Po cichu wszyscy skierowali się do kuchni.Gdy dotarli Kross zapytał:
-Ok!Kto umie gotować!?
Wszyscy spojrzeli na Evanlyn.
-Dlaczego ja ja nie umiem!?-wykrzyknęła.Wszyscy znów zmierzyli ją wzrokiem.
-Oj już dobra,dobra-powiedziała niechętnie.Wszyscy nie raz już byli u Evanlyn i to ona zawsze robiła najlepsze posiłki. Evanlyn niechętnie podeszła do lodówki i ją otworzyła.Zrobiła wielki oczy na widok tylu rzeczy.Było tam pełno mięsa,owoców,warzyw i najróżniejszych rzeczy.
-Dobra macie może jakieś zamówienia?-spytała.
-Wiesz najlepiej by było gdybyśmy wzięli trochę suszonego mięsa,warzyw i owoców-powiedział Mack.
-Chyba masz rację-powiedziała i wyjęła wszystkie rzeczy.Spakowała je do woreczka i wyjęła z górnej szafki trochę rozmaitych przypraw.
-A to co?-spytał zdziwiony Mack.
-Jak znam życie,to Nike i Kross będą wybrzydzać-powiedziała i skinęła głową w stronę dwóch pochłoniętych rozmową przyjaciół. Mack posłał jej uśmiech.
-Dobra ale może jeszcze gdzie ja mam to schować?-spytała Evanlyn.
-Mam jakieś plecaki w swoim pokoju-powiedział Kross.Wszyscy za Krossem poszli po schodach na górę.Gdy byli na górze zobaczyli wielkie pomieszczenie,pełne rozmaitych obrazów.Kross wszedł do jednego pomieszczenia a reszta za nim.Znaleźli się w wielkim pokoju.
-Ten pokój jest cztery razy większy niż mój-wykrzyknęła Evanlyn.Miała racje pokój Krossa był ogromny.Kross podszedł do małej szafy i ja otworzył.Miał tam multum plecaków.
-Łapcie-powiedział i rzucił trzy czarno niebieski plecaki. Evanlyn schowała jedzenie oraz przyprawy do plecaka a potem go założyła.
-Dobra teraz śpiwory-powiedział Mack.
-Mam parę i ten twój co zapomniałeś po ostatniej nocce-powiedział Kross.Poszedł do kolejnej szafy i wyciągnął cztery śpiwory.Każdy wziął swój i przymocował do plecaka.
-Teraz latarki-powiedziała Evanlyn.
-Eh...Co wy byście beze mnie zrobili?-spytał Kross i się wyszczerzył. Podszedł do kredensu stojącego obok łóżka i wyciągnął pięć latarek.
-Pięć?-zdziwiła się Evanlyn.
-Jakby jedna się zepsuła-odpowiedział Kross.
-I do mnie po mapy-wtrąciła się Nike.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz