niedziela, 24 marca 2013
"Burza"-część 4
Gdy Evanlyn się odrząsnęła powiedziała
-Tak wszystko jest normalne w Mack'a wali piorun a Kross sobie lata...
-Więc została jeszcze Atena i Artemida.Atena była boginią mądrości,a Artemida łowiectw,zwierzątek i takich tam-odparła Nike.
-Więc co mamy zrobić?-spytała zamyślona Evanlyn.Mack wstał podszedł do okna i go otworzył.Nagle z dworu wleciało mnóstwo ptaków i usiadło albo obok albo na Evanlyn.
-To już wszystko wiadomo,jestem genialny-powiedział Mack i się wyszczerzył.
-Tak tylko odpowiedzcie mi na jedno pytanie-powiedziała grzecznie Evanlyn. Wszyscy spojrzeli się na nią.
-Jak ja mam odgonić te ptaki!?-krzyknęła Evanlyn.Gdy już uporali się z ptakami Nike zadała kolejne pytanie:
-Dobra a teraz wracając do tematu mieliśmy sobie znaleźć broń prawda?Tym razem Kross się wyszczerzył.Jego ojciec wyrabiał różne zbroje,miecze,sztylety i łuki.
-Możemy iść do mnie-powiedział z zachwytem.
-Jasne tylko jak przejść do twojego domu przez tę burzę?-spytała Nike.
-Mack?Możesz to jakoś uspokoić?-spytała z nadzieją Evanlyn.
-Jeszcze nie umiem nic robić,ale jeśli skupie na sobie jej całą uwagę to może...-powiedział z namysłem.
-No i to jest pomysł!-wrzasnął nagle Kross.
-Tylko jak mam to zrobić-powiedział Mack.
-Może gdybyś z każdym z nas osobno przeszedł do domu Krossa to by się udało?-spytała Evanlyn.
-Spróbujemy-powiedziała Nike.
-Ale jeśli się usmażycie nie biorę tego na siebie-powiedział uśmiechnięty.
-Ty wiesz jak pocieszyć człowieka-powiedział sarkastycznie Kross.Gdy wychodzili z domu Mack'a na pierwszy ogień poszedł Kross. Mack szedł obok niego jak najbliżej.I tak jak mówił Mack wszystkie pioruny skierowały się w niego.Niedługo potem dziewczyny ujrzały idącego w ich stronę Mack'a.Kolej przyszła na Nike.Gdy Mack i Nike szli tak blisko obok siebie Evanlyn poczuła ukłucie zazdrości.Ale szybko przegoniła tę myśl bo przecież chodziło o bezpieczeństwo.Po paru minutach w oddali ujrzała idącego Mack'a. Gdy dotarł do niej powiedział:
-Gotowa?
-Tak-powiedziała nieśmiało.Cała się trzęsła ze starchu.W połowie drogi Mack położył jej ręke na ramieniui powiedział:
-Wole być pewny że nic ci nie będzie-powiedział nie odwracając wzroku. Evanlyn oblała się rumieńcem.Gdy dotarli do domu Krossa Evanlyn odetchnęła z ulgą.
-Dobra!Zapraszam was do mojego królestwa!-krzyknął Kross i otworzył drzwi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz