środa, 27 marca 2013

"Burza"-część 6


Nike powoli weszła do komnaty.Wzięła do ręki krótki mieczyk.
-Aaał!-krzyknęła i miecz spadł z jej ręki.
-Co się stało!?-krzyknął Kross.
-Ten miecz!On parzy!-krzyknęła.
-Parzy?-spytał z niedowierzaniem.Podszedł do Nike wziął do ręki miecz,który upuściła Nike.
-Ja tam nic nie czuje-powiedział obracając miecz w dłoni.
-Przed chwilą się nim poparzyłam!-krzyknęła.I wzięła do ręki następny.
-I co parzy?-spytał troskliwie.
-Nie...?-powiedziała zdziwiona.
-Daj na chwilę-powiedział do Nike.Dziewczyna dała mu miecz.
-Aaauuł!-krzyknął-Faktycznie parzy-powiedział rozcierając rękę.
-Hmm...Może te miecze i łuk są przeznaczone dla odpowiednich osób?-powiedziała z namysłem do Evanlyn.
-Może,ale skąd ty to wiesz?-spytała zdziwiona i pomogła wstać Mack'owi.
-No...Nie wiem jakoś tak samo mi przyszło do głowy-powiedziała-No więc miecz ze skrzydłem dla Krossa z tym okiem dla mnie a z błyskawicą,jak się domyślam,dla Mack'a-powiedziała.
-Więc ten łuk jest dla mnie tak?-spytała Evanlyn.Nike pokiwała głową .Evanlyn wzięła do ręki łuk i zawiesiła kołczan na ramieniu.
-Ty w ogóle wiedziałeś że masz coś takiego w piwnicy?-spytał Mack biorąc miecz do ręki.
-Stary,jak bym wiedział to chyba bym ci powiedział,co nie?-odparł Kross.
-No w sumię tak-powiedział z namysłem.Kross i Mack znali się od urodzenia,i do dosłownie.Ich matki poznały się w wieku sześciu lat i od tąd są nie rozłączne tak jak Mack i Kross.Nike nadal podziwiała oko Horusa wygrawerowanym na mieczu.Kross wyszedł z komnaty i zaczął czegoś szukać.W końcu przystanął i otworzył szarą skrzynie.Wyjął z tam tąd trzy paski z pochwą.
-Macie,załóżcie-powiedział i rzucił paski Nike i Mack'owi.
-A po co to?-spytała zdziwiona Nike.
-Na miecz,serio chcesz chodzić z tym przez cały czas w ręku?-spytał i się do niej uśmiechnął.Nike schowała swój mieczyk do pochwy.Pasował idealnie.Tak samo zrobił Mack.
-No więc...Co teraz?-spytała Evanlyn.Nike podeszła do komnaty i zaczęła bardzo dokładnie badać ściany.Przystanęła koło trochę wysuniętej cegły.
-Mam-powiedziała dumnie.
-Ale co?-zwróciła się do niej Nike.
-Zobacz sama-powiedziała Nike i pchnęła cegłę. Cała ściana zatrzęsła się i i część spadła.
-Zapraszam!-krzyknęła uradowana Nike.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz